30 listopada druga tura wyborów wójta – różne drogi do sukcesu

Wójt trofea

Trofea w gabinecie wójta – kto je przejmie i powiększy?

18 listopada Gminna Komisja Wyborcza w Słupnie podjęła uchwałę o przeprowadzeniu ponownego głosowania w wyborach na wójta naszej gminy w dniu 30 listopada (link do uchwały>>>).

Jak już informowaliśmy, w drugiej turze spotkają się dwaj

kandydaci, którzy w pierwszym głosowaniu zdobyli największą ilość głosów. Są to panowie Marcin Zawadka i Andrzej Chrzanowski. Obydwaj zdobyli podobną ilość głosów, Zawadka 906 głosów (27,36%), Chrzanowski 840 głosów (25,36%).

***

Zmagania o fotel wójta naszej gminy są tym razem bardzo interesujące. W pierwszej turze wystartowała rekordowa ilość kandydatów, bo aż siedmioro. Zakończyła się on prawie że remisem dwóch czołowych kandydatów. Na uwagę zasługuje tu fakt diametralnie odmiennych sposobów prowadzenia kampanii przez obydwu zwycięzców.

Kampania Zawadki cechowała się dużym rozmachem i dynamiką – pojawiła się spora ilość banerów kandydata, reklam na samochodach i autobusach, sam kandydat oraz członkowie komitetu wykazywali dużą aktywność w Internecie, odwiedzali wyborców w domach, publikowali w sieci nagrania ze spotkań, wystawili też chyba największą ilość mężów zaufania w dniu wyborów. W sieci nie brakowało potyczek słownych, kandydat skarżył się na nieuczciwe ataki na jego osobę przypominając o odpowiedzialności karnej, ale też o to samo był oskarżany przez innych. Tę kampanię można skwitować, że był to swoisty wyborczy nalot dywanowy na gminę.

Chrzanowski zachowywał się dokładnie odwrotnie, manifestując niejako swój spokój i opanowanie. Wprawdzie pojawiły się też jego ulotki i kilkanaście banerów, przyjeżdżał na spotkania z wyborcami w poszczególnych miejscowościach (najczęściej organizowane wspólnie z innymi komitetami bądź te organizowane przez sołtysów otwarte dla wszystkich kandydatów), uruchomił swoją stronę internetową oraz zamieścił na swoim profilu na Facebooku informację, że …kandyduje (!).  W sieci również został zaatakowany, ktoś perfidnie podszył się pod niego (łącznie ze zdjęciem) na Facebooku, blokując zainteresowanemu możliwość umieszczenia dementującego prawdziwość danych komentarza. Sprawa bez rozgłosu znalazła swój finał na Policji. Patrząc na tę kampanię można było odnieść wrażenie, że kandydat nie chce się zbytnio narzucać wyborcom.

A jaki był wynik obydwu kampanii? obydwaj kandydaci odnieśli sukces i to w podobnej skali. Cóż, wiele dróg prowadzi do tego samego celu!

Pozostaje mi tylko pogratulować obydwu kandydatom i czekać z zainteresowaniem na ostateczny werdykt,  jaki wydadzą wyborcy w dniu 30-go listopada. O czym powiadomię Państwa niezwłocznie, i będę mile zaskoczony jeśli wyprzedzi mnie tym razem Państwowa Komisja Wyborcza (do tej pory zostawiłem ich daleko w tyle).

Dariusz Kępczyński

Reklamy